|
Refleksje po pięciu latach
prowadzenia Bajecznika
Z Bożeną Zaremba, autorką i realizatorką pomysłu
rozmawia Beata Olszok.
Beata: Czy pamiętasz swoje pierwsze bajecznikowe spotkanie,
jakie budziło w tobie odczucia i na ile zmieniło się twoje podejście od
tamtego czasu do organizowanych spotkań?
Bożena: Od początku byłam bardzo entuzjastycznie nastawiona do
całego przedsięwzięcia. Uważałam, że pomysł zajęć edukacyjnych po polsku
dla małych dzieci jest świetny. Miałam wizję i plan, byłam przygotowana,
tak, że właściwie został tylko moment oczekiwania. Nie mogłam się
doczekać pierwszego spotkania, kiedy moja wizja zostanie zrealizowana. A
czy moje podejście się zmieniło? Dalej mam w sobie dużo
entuzjazmu i te zajęcia bardzo chętnie prowadzę. Z drugiej strony
pięcioletnie doświadczenie jest bardzo pomocne.

Możesz powiedzieć, co bezpośrednio zainspirowało cię do zorganizowania
Bajecznika?
Kiedy przyjechaliśmy do Atlanty jesienią 1999 roku, szukałam możliwości
kontaktu dla mojego, trzyletniego wówczas, syna z polskimi rówieśnikami.
Marzyło mi się, żeby to miało też charakter edukacyjny, dlatego że
przywiązujemy bardzo dużą wagę do tego, żeby nasze dzieci były
dwujęzyczne. Jest taka zasada, że jeżeli nie możesz czegoś znaleźć, albo
czegoś dostać - zrób to sam. W ten sposób wpadłam na pomysł
zorganizowania spotkań edukacyjno-towarzyskich. Z tym pomysłem zwróciłam
się do Polskiego Klubu w Atlancie, przedstawiłam swój pomysł i plan na
jednym z zebrań Zarządu Klubu. Pomysł bardzo się spodobał i Klub
postanowił wziąć Bajecznik pod swoje skrzydła. Dostaliśmy zastrzyk
finansowy od Klubu, aby zakupić pomoce, takie jak kredki, nożyczki,
kolorowy papier, i tym podobne rzeczy. Ponadto Klub zajął się reklamą
Bajecznika – została rozesłana ulotka. Wkrótce zaczęli zgłaszać się
pierwsi zainteresowani. Takie były początki.
Kiedy odbyło się pierwsze spotkanie i ile osób skorzystało z oferty
wspólnej zabawy i nauki od tamtego czasu?
Pierwsze spotkanie odbyło się 14 lutego 2000 roku.
Pamiętasz dokładnie.
Tak - Dzień Świętego Walentego. Od tej pory w Bajeczniku uczestniczyło
19 rodzin w tym 31 dzieci.
Wspomniałaś, że masz doświadczenie pedagogiczne, możesz coś więcej na
ten temat powiedzieć?
Ukończyłam Filologię Angielską na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie
i uczyłam języka angielskiego przez 10 lat, z tym, że głównie młodzież
licealną, studentów i dorosłych. Uczenie dzieci w ramach Bajecznika było
więc dla mnie stosunkowo nową rzeczą. A jeżeli chodzi o przygotowanie
teoretyczne, to na studiach mieliśmy sporo zajęć z pedagogiki,
psychologii, metodyki nauczania. Część zajęć była ukierunkowana na
nauczanie języka angielskiego, ale wiele rzeczy miało bardzo ogólne
zastosowanie i z tej wiedzy korzystam także na Bajeczniku.
Opowiedz proszę o konwencji spotkań: jak zajęcia przebiegają, czy
mają określoną strukturę?
Spotykamy się raz w tygodniu przed południem i rozpoczynamy zawsze
„rozgrzewką". Są to zabawy muzyczno-ruchowe, takie jak "kółko
graniaste"czy "baloniku nasz malutki". W naszym repertuarze jest prawie
20 tego typu zabaw. Często jest krótka gimnastyka, która jest też
świetną okazją do uczenia dzieci liczenia. Śpiewamy dużo piosenek. Potem
jest część edukacyjna: czytam bajki, wiersze, opowiadania. Staram się,
aby ta część była jak najbardziej interaktywna. Poza tym robię teatrzyk
kukiełkowy, uczę alfabetu, cyferek, kolorów, kształtów itp. Potem są
zajęcia plastyczne, związane z tematem przewodnim spotkania, typu
kolorowanie, wycinanie, przyklejanie naklejek.
Rodzice też uczestniczą w zajęciach, prawda?
Tak, przez cały czas są ze swoimi dziećmi, są odpowiedzialni za
dyscyplinę i ich bezpieczeństwo, ale przede wszystkim uczestniczą razem
z dziećmi w zabawie i jeżeli jest taka potrzeba, służą pomocą. Stara
prawda, mówiąca o tym, jak istotne w edukacji dzieci jest zaangażowanie
rodziców, sprawdza się także na Bajeczniku. Im rodzice przywiązują
większą wagę do korzyści edukacyjnych Bajecznika, im są bardziej
konsekwentni w uczeniu dzieci polskiej mowy, w końcu im bardziej sami są
zaangażowani w zabawę, tym ich dzieci chętniej uczestniczą w Bajeczniku
i tym więcej korzystają.
To była część edukacyjna, a co potem się dzieje?
Jemy wspólnie lunch, a potem dzieci bawią się we własnym towarzystwie a
mamy mają czas na rozmowę.
Czy konwencja spotkań jest twoim własnym pomysłem, czy też wzorowałaś
się na już istniejącym?
Jest to mój własny pomysł, który oparłam na znanych formach takich jak
„playgroup” organizowane na osiedlach czy przy parafiach. Są to
spotkania towarzyskie matek z dziećmi, ale nie ma tam elementu
edukacyjnego. Potem Poza tym na organizowanych przy bibliotekach czy
księgarniach „story time”. Bajecznik jest połączeniem tych form i zajęć
przeszkolnych w jedną oryginalną całość. Udało mi się też znaleźć nazwę,
która jest równie oryginalna jak forma spotkań, a poza tym jest krótka i
chwytliwa.
Kto opracowuje program Bajecznika?
Program przygotowuję ja sama i za każdym razem jest inny wiodący temat.
Inspiracją tematyczną są pory roku, święta i inne sezonowe okazje. Poza
tym podpatruję co robią moje własne dzieci w przedszkolu. Pomocna jest
także „Księga wiedzy przedszkolaka” i czasopismo „Akademia
Przedszkolaka”.
Jeżeli chodzi o materiały dydaktyczne, mam tu na myśli: książki,
rekwizyty, płyty, inne pomoce, gdzie się zaopatrujesz w te rzeczy, czy
kierujesz sie czymś w doborze tych materiałów?
Głównie korzystam z własnych materiałów. Mam bardzo dużo książek,
przenośny teatrzyk i pacynki. Książki dla dzieci obecnie dostępne w
Polsce są przepięknie wydane, bogata grafika przede wszystkim przemawia
do dziecięcej wyobraźni.
Chętnie wykorzystuję klasykę polskiej literatury dziecięcej - wiersze
Tuwima i Brzechwy, to pozycje, których dzieci najchętniej słuchają. Poza
tym ciągle szukam nowych pomysłów, przygotowuję materiały na komputerze.
A często nawet ubrania, które dzieci mają na sobie, pomagają, na
przykład w nauce kolorów ...
Tak, praktycznie wszystko można wykorzystać jako pomoc dydaktyczną.
Czy możesz powiedzieć na podstawie doświadczenia, które środki
wyrazu: muzyka, taniec, teatr, najmocniej oddziaływują na dzieci?
Dzieci bardzo lubią zabawy muzyczno-ruchowe, a teatrzyk wprost
uwielbiają. Nawet te najbardziej niesforne siedzą jak zaczarowane.
Często same chcą „grać”.
Oprócz pracy nad rozwojem umysłowym dzieci, pracujesz również nad
rozwojem ich zdolności manualnych.
Tak, jest to bardzo ważne w rozwoju dziecka. Umiejętność posługiwania
się kredkami, czy nożyczkami uczy koordynacji i jest istotnea w procesie
uczenia się nauki pisania. Poza tym zajęcia plastyczne pobudzają
wyobraźnię i rozwijają poczucie estetyki. Jest to też okazja do uczenia
się kolorów, kształtów, a poza tym pomaga w utrwaleniu materiału
tematycznego danego Bajecznika.
Czy, oprócz tych standardowych spotkań w domach mam, dzieci
uczestniczą również w innych edukacyjnych przedsięwzięciach?
Tak, byliśmy już w Muzeum Dziecięcym w Atlancie, w Ogrodzie Botanicznym,
w ZOO a wiosną planujemy wycieczkę do muzeum Fernbank.
Koszt uczestnictwa w Bajeczniku wynosi 5 dolarów miesięcznie od
dziecka. Czy to nie za mało?
Kwestia opłat jest zawsze kontrowersyjna, niektórzy zastanawiają się,
czy w ogóle jest potrzebna, inni twierdzą, że to za mało... Kiedy
opracowywałam plan Bajecznika, wyszłam z założenia, że opłata, nawet
symboliczna, jest potrzebna - jeżeli się za coś płaci, to ma się poważne
podejście do sprawy. Poza tym nie chcieliśmy obciążać budżetu Klubowego,
który jest jak wiemy dosyć szczupły. Zbierane pieniądze pokrywają koszta
pomocy dydaktycznych, poza tym, z naszych funduszy stworzyliśmy małą
bibliotekę książek i płyt kompaktowych dla dzieci. Wystarcza również na
opłacenie wypraw do muzeum czy do ZOO.
Ja prowadzę Bajecznik w ramach pracy społecznej, żadnej sali nie musimy
wynajmować, a koszt posiłku pokrywa gospodyni spotkania, tak więc koszty
są bardzo małe i nie ma potrzeby, aby opłata była wyższa.
Co jest największym wyzwaniem w prowadzeniu Bajecznika?
Zdecydowanie różnica wieku dzieci, a co za tym idzie różnice w
umiejętności koncentracji, wykony-waniu poleceń, jak również w
zdolnościach manualnych. Czasem trudno jest dobrać zajęcia do poziomu
dzieci, tak żeby wszystkich zainteresować i zadowolić.
Czy tylko ty prowadzisz spotkania?
Większość spotkań ja prowadzę, ale czasem inne mamy pomagają. Wtedy one
przygotowują program.
Kilka razy prowadziła zajęcia Iwona Jasiuk, Tatiana MacDougall i ty
sama. Każda z koleżanek wprowadziła nowe elementy, różne wspaniałe
pomysły, co było z korzyścią dla wszystkich - dla dzieci była to zmiana
rutyny, a dla mnie inspiracja do nowych pomysłów. A jeśli chodzi o
stronę czysto praktyczną, to zdarza się, że nie mogę być na Bajeczniku i
wtedy inna osoba może mnie zastąpić.
Kontakty bajecznikowe nie ograniczają się do spotkań raz w tygodniu
...
To prawda. Organizujemy wspólne spotkania, pikniki, zabawy taneczne, czy
wyjazdy na wakacje. Podczas Bajecznika zawiązują się trwałe przyjaźnie.
Bajecznik to na prawdę wyjątkowe doświadczenie. I jest to zasługa
wszystkich uczestników i rodziców, i dzieci, i nawet dziadków - często
przyjeżdżają z Polski, niektórzy mieszkają w Stanach. Wspólnie tworzymy
tą niepowtarzalną atmosferę.
Pozostaje mi więc życzyć ci powodzenia w dalszej pracy. Dziękuję za
rozmowę.
Rozmawiała Beata Olszok
olszok@hotmail.com
Bajecznik to spotkania dla dzieci w wieku przedszkolnym pod opieką
rodziców. Prowadzenie i informacja: Bożena Zaremba 770-973-0400.

Walentynkowy Bajecznik. Dzieci trzymają w rękach serduszka, które
zrobiły z papieru.
(05-03-01) |